Jednym z powszechnych wzorców, który często występuje w interakcjach społecznych jest tzw. trójkąt dramatyczny. Zawsze mnie ciekawił i myślę, że trafnie opisuje pewne zjawiska zachodzące miedzy ludźmi. W klasycznym trójkącie dramatycznym mamy 3 osoby, gdzie każda z nich gra jedną z 3 ról:
Ofiara – jest centralną figurą w tym dramacie, postrzega życie jako coś co się jej przydarza. Zaprzecza jakiejkolwiek odpowiedzialności za zaistniałą sytuację. Uważa się za bezsilną i neguje również możliwość samodzielnego rozwiązania problemu, ale żeby być prawdziwą ofiarą potrzebuje jeszcze… prześladowcy.
Prześladowca – atakuje, jest agresorem, obwinia ofiarę i krytykuje działania wybawiciela. Może to być osoba, ale mogą to być również pewne okoliczności (np. zwolnienie z pracy). Za prześladowcę może być również uznana osoba, która chce coś zmienić, zachwiać równowagę w sytuacji (np. członek zespołu chcący przeprowadzić ważne, ale trudne zmiany).
Wybawiciel (Ratownik) – obrońca, pomaga ofierze wykaraskać się z kłopotów, uniknąć ataków ze strony prześladowcy. Zazwyczaj proponuje rozwiązania działające tylko na krótki czas. Często również rezygnuje z własnych potrzeb i ambicji dla ratowania ofiary (poświęca się i pewnym sensie też staje sie ofiarą). Jednak najmniej konstruktywne jest to, że wybawiciel bierze odpowiedzialność za rozwiązanie problemów ofiary. Ratownikiem mogą być także różne formy ucieczki np. alkohol czy inne używki.
Klasycznym przykładem takiej sytuacji jest wykorzystywana przez policję technika – Dobry Glina i Zły Glina. Często można zobaczyć to na filmach
Jeden z policjantów jest agresywny wobec podejrzanego, drugi jest przyjacielski i oferuje mu pomoc w zamian za współpracę.
W naszym życiu jesteśmy uwikłani w różnego rodzaju trójkąty:
Mama-Tata-Dziecko, Nauczyciel-Uczeń-Rodzice, Zespół-Kierownik-Pracownik, Pracownik1-Pracownik2-Kierownik, Klient-Pracownik-Kierownik, Przyjaciel1-Przyjaciel2-Ja, i tak dalej… Jednak trójkąt dramatyczny może rozgrywać się również pomiędzy dwoma osobami lub w dużych grupach (kilka osób przyjmuje tą samą rolę).
Gra w trójkącie jest dynamiczna. Wszyscy aktorzy są ściśle ze sobą związani i zmiana w zachowaniu każdego z nich powoduje zmiany w zachowaniu pozostałych. Aktorzy wymieniają się również rolami. Jeżeli jedna z osób (grup) zmienia swoją role, pozostałe osoby (grupy) również je zmienią. Jak dynamicznie może się to zmieniać pokazuje ta reklama społeczna.
W zależności od kontekstu świadomie, bądź nieświadomie preferujemy jedną z ról. Niektórzy z nas lubią być ofiarami, niektórzy (nawet nie proszeni, a czasami wręcz na siłę) chcą rozwiązać problemy innych… Wszystko jest ok, jeśli tylko gramy takie role okazjonalnie, bo czasami (choć rzadko) trójkąt może być pożyteczny. Może się również zdarzyć, że warto świadomie sprowokować powstanie trójkąta, aby przeprowadzić ważne zmiany (np. w organizacji, zespole). Tutaj jednak trzeba uważać, bo granie w dramacie to w swej istocie gra destrukcyjna i jak to bywa w dramach może się to skończyć się tragicznie.
Co robić, gdy zorientujemy się, że tkwimy w tym dramatycznym układzie? Możliwości jest co najmniej kilka, najlepiej chyba zamiast ofiary, prokuratora i ratownika poszukać ról alternatywnych, które pomogą nam załatwić to samo w bardziej konstruktywny sposób:
1. Zamiast rolę ofiarą śmiało stawiaj czoła problemom, szukaj wsparcia u innych, ale nie przerzucaj na nich odpowiedzialności za powstanie czy rozwiązanie twoich problemów.
2. Nie rozwiązuj problemów innych ludzi, pewnie sam masz ich wystarczająco dużo, nie podawaj innym ludziom rozwiązań na talerzu, ale jeśli poproszą cię o pomoc staraj się ich wspierać i pomóc im samodzielnie znaleźć rozwiązanie. Mobilizuj innych do działania.
3. Zamiast atakować innych, atakuj problemy. Mobilizuj innych do działania.